Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 08 2015

imbirimbir
20:09
imbirimbir
20:08
9443 5abd 390
Reposted fromaammaazing aammaazing viafollow-me follow-me
imbirimbir
20:08
Prawdziwy facet ma takie coś, że jak stoisz naprzeciwko niego, to czujesz, że stoisz naprzeciwko faceta. On nic nie robi. Oddycha tylko i się patrzy
— ks. Piotr Pawlukiewicz
Reposted fromgive--me--love give--me--love vianivea nivea
20:06
0854 5fe3 390
Reposted frommaking-love making-love viadzony dzony
20:01
5995 8f41 390
Reposted fromohnina ohnina viafollow-me follow-me
imbirimbir
20:01
Są takie noce, przyjacielu, kiedy świat się kończy. Świat odchodzi i zostawia nas z rozszerzonymi źrenicami i bezradnie opuszczonymi rękoma.
— poświatowska
Reposted fromNSFWcontent NSFWcontent viafollow-me follow-me
imbirimbir
20:01
Nie chcę Ciebie na zawsze,
Nie schowasz nas na dnie.
Tak mało mnie we mnie jest
I nie zobaczysz, że patrzę na Ciebie inaczej.
Nie chciałeś mnie takiej mieć.
— Sarsa - Naucz mnie
Reposted frombadblood badblood viaandziaa andziaa
imbirimbir
19:59
Pozbierać się jest dziesięć razy trudniej, niż rozsypać.
— Suzanne Collins
Reposted frominpassing inpassing viacytaty cytaty
imbirimbir
19:59
imbirimbir
19:58
3053 d7b2 390
Reposted fromstepowywilk stepowywilk viaandziaa andziaa
imbirimbir
19:58
5074 2e95 390
Reposted fromcurlydarcey curlydarcey viafollow-me follow-me
19:56
imbirimbir
19:56
0227 53e2 390
Reposted fromcurlydarcey curlydarcey viafollow-me follow-me
imbirimbir
19:56
7692 3ff9 390
Reposted fromzimnepalce zimnepalce viafollow-me follow-me
imbirimbir
19:55
Nikogo i tak nie obchodzi,
co Cię boli,
z czego się cieszysz,
dlaczego płaczesz.
Reposted fromtobecontinued tobecontinued viaandziaa andziaa
imbirimbir
19:54
I jeśli kiedykolwiek za mną zatęsknisz, to pamiętaj, ja nie uciekłam, to Ty pozwoliłeś mi odejść.
— taktaktak.
Reposted fromcoconutmousse coconutmousse viaandziaa andziaa
imbirimbir
19:54
Wcale się nie pokłócili, ona po prostu po kilku tygodniach spojrzała trzeźwym okiem na to mieszkanie, którego się nie da posprzątać, na tego mężczyznę, którego się nie da ocalić (...)
I tyle. I spakowała się. I wyszła.
— M. Świetlicki
Reposted frommental-cat mental-cat viaandziaa andziaa
imbirimbir
19:53
3750 1e00 390
małpa . skała
Reposted fromchwilepozniej chwilepozniej viaandziaa andziaa
19:47
8194 8e6d 390
Reposted fromburnmyshadow burnmyshadow viadzony dzony

May 28 2015

imbirimbir
15:00
Prosto w szaleństwo, tkwiący w obłędzie,
wciąż brzydkie kaczątko a miał być łabędziem.
W obawie, że wypadnie na kolejnym zakręcie,
 przez targające nim uczucia, coraz to gorętsze.
I jeszcze mu mało, pędzi w destrukcję,
tłumacząc, że to szansa która pozwoli mu uciec.
 Zgubił sie w labiryncie, zapatrzył w horyzont zdarzeń,
pomimo, iż wyblakły nie wyrzekł się marzeń.
Ślepo dążył ku spełnieniu, chce je łapać w dłonie,
wierząc, że opóźni to jego własny koniec.
Też nigdy nie zapomniał, o którekolwiek ze swych blizn,
nawet jeśli przywracały pamięć wszystkich krzywd.
Tak siedział w tym bez końca i rozpamiętywał,
jak ranili go ludzie których dziś już nie widywał.
"Nic się nie stało" - w koło wygadywał,
a jeśli właśnie umierał to dobrze to ukrywał.

Z żużlu i popiołu, tym co zostało z tych krzywd,
pusto wokoło, jednak echo niosło krzyk.
Spalił swoje miasto, miasto swych emocji,
siadając w tym miejscu i pierdoląc ten pościg.
Nie wyrzekł się uczuć, brał wszystko na siebie,
nawet jeśli zostawiało skazę na błękitnym niebie.
Żywił nadzieję, że z gruzów i zgliszczy,
wyrośnie kiedyś coś, czego nikt nie zniszczy.

"Dorośnij" - kazali mu dorośli,
wypychając go w głąb swojej monotonnej codzienności.
Wbrew złości i agresji, chciał się opanować,
nawet jeśli dzikie serce nie dawało się kontrolować.
Więc konał i kładł głowę na pieńku ze złudzeń,
tracił głowę dla uczuć których nie potrafił zrozumieć.
Z kolejnym wschodem słońca tracił nadzieję na zmiany,
chyba tracił słuch, nie słyszał dźwięków gamy.
Dotarło dlaczego - przecież cholernie tu pusto,
i rozrzucił nasiona cierpliwie pielęgnując jutro.
Czasem wyszło słońce, czasem spadł deszcz,
lecz któregoś poranka ujrzał zielony pęd.
Uderzył go entuzjazm, nagle nabrał sił,
teraz zbuduję coś co nie pozostawi blizn.
Zacznę od kwiatka, skończę na wielkim mieście,
Tak cudownym i tak pięknym, że aż dech odbierze.
— Bezimienny K - Miasto uczuć.
Reposted fromitwasjustmyfate itwasjustmyfate
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl